^^

I tak, Sunny miała urodziny, impreze na mało osób, z muzyką i jedzeniem :D Prawdziwe, przebierane i nawet z pszczółkami, które były najlepszym przebraniem EVER. Myślę, że jednak dobrze zrobiłam idąc tam sama, nie miałam żadnego stresu :P a przynajmniej tak sobie będę wmawiać… jak zwykle nawaliłam, bo prezent przyjdzie zapewne koło wtorku, za późno zamówiłam, ale chodziło o te pare godzin spokoju, żeby ogarnąć, pomyśleć, wybrać firme w Krakowie i dowiedzieć sie, ze tak czy siak przesyłka pójdzie pocztą, eh. :D

Mam nadzieje, że się Sunny ucieszy z prezentu ^^

Smuteczek

śmiesznie jest.
jakby znikło ostatnie pół roku.
czuję się dziwnie, tak jakbym miała wymazać i pozbawić znaczenia :)
można tak? może zapomnieć?

dawniej to był taniec.
to zabawne, jak daleko jestem od tamtej osoby, która pisała, że to ogień.

Na szybko

Rotundowe rockoteki się rozkręcają, śnieg spadł, na nocarzu jakiś ruch się wzmógł, kolejne rozmowy o prace spełzają na niczym.
na zachodzie – bez zmian, czasem słońce, czasem deszcz, hey shava, shava, kurwa.
fus ro dah, znaczy.

Może rzeczywiście jestem tempawa :P To by tłumaczyło to siedzenie na garnuszku bez garnuszka i całą resztę. Ciekawe, co właściwie warto, a czego już nie. Czy można czegoś się po ludziach spodziewać, czy też nie? nie wiem.